Owoc kooperacji amerykańsko-brytyjskiej z wyraźną nutą disco, zaprawioną odrobiną wczesnego soulu i bluesa, a korzenie sięgają… Baroku.
Owoc z polskiego drzewa z wyraźną nutą dyskoteki drugiej połowy lat 80. XX w. a korzenie sięgają klasycznego baletu.
Owoc z polskiego drzewa, wyhodowany na potrzeby filmu. Reszta biegnie przez Hollywood, a korzenie sięgają tam, gdzie śmierć splata się z miłością.
Owoc z drzewa wyrosłego w Irlandii, z nutą hipnotyczngo basu obencego w reszcie, która biegnie między innymi przez RPA, a korzenie sięgają do starego kina, w którym grają Dziki Zachód… ale po włosku.
Owoc z amerykańskiego drzewa z wyraźną nutą podniosłą znamienną dla hymnu lub innej pieśni z marszu skłaniającej do wspólnego śpiewania zgodnym, gromkim chórem, więc korzenie sięgają czasów pradawnych.
Owoc z popularnego, polskiego drzewa z wyraźną nutą tradycyjnej piosenki francuskiej, klasycznego hip-hopu oraz jazzu w nieco ciemniejszym kolorze. A korzenie sięgają baroku.
Owoc z polskiego drzewa, wyrosłego na gruncie popularnego programu TV, z wyraźną nutą, jakby zapożyczoną z pewnej wzruszającej i poruszającej ballady. Reszta biegnie przez roztańczone kluby Skandynawii, a korzenie sięgają folkloru Appalachów.
Owoc z wyraźną nutą obojętności na wszelkie złośliwe komentarze pod adresem autorki i wykonawczyni w jednym. Reszta – częściowo z wszytą łatką feministyczną, co kusi autora niniejszych wywodów do drobnych złośliwostek, których jednak nie...
Owoc z rodzimego drzewa, z wyrazistą tzw. „nutą na cześć i chwałę”, więc reszta i korzenie sięgają czasów, kiedy hymny, ody i peany były niemal codziennością.
Owoc z drzewa wyrosłego na gruncie legendarnej rodziny muzycznych globtroterów. Reszta biegnie przez Wielką Brytanię (z wrażeniem, że przez Irlandię, ale to tylko wrażenie). A korzenie sięgają na południe USA.


