Drzewo, które zrodziło ten owoc, wyrosło w mieście, do którego pielgrzymują fani muzyki Country i akurat nie jest to Mrągowo. To miasto leżące na południu USA i tam też sięgną korzenie, choć do innego „kultowego” miasta.
Owoc z drzewa wyrosłego na polskim gruncie, w smaku mocno przypomina dokonania Sanah, ale reszta i korzenie sięgają do amerykańskiego stylu, nierozerwalnie związanego z początkami rock’n’rolla.
Owoc z rodzimego drzewa, wyrosły na gruncie teleturnieju. Smakiem przypomina przebój pewnego amerykańskiego zespołu, który moglibyśmy posądzić o związki z Portugalią, ale to tyko zbieżność nazwy. A korzenie sięgają słynnej wytwórni z Detroit.
Tytuł sugeruje, że to jeszcze nie owoc, a dopiero „kwiaty”, które zakwitły z potrzeby złamanego serca… reszta również zakorzeniona w gruncie nieszczęśliwej miłości.
Owoc z włoskiego drzewa, dojrzewający w promieniach kalifornijskiego słońca. Wyraźna nuta połyskujących cekinami ballad rockowych z przełomu lat 60′ i 70′, a korzenie – przez Nowy Jork – sięgają aż na lazurowe wybrzeże.
Owoc smakujący tak podobnie do innych, zwłaszcza do tych dojrzewających w latach 80., że trudno uwierzyć, że jest wyhodowany od podstaw, a nie przeszczepiony albo klonowany. Reszta zahacza o gitarę, a korzenie sięgają dziewiętnastowiecznej klasyki.
Bardzo soczysty owoc z brytyjskiego drzewa, choć o smaku tradycyjnie amerykańskim, z mocno wyczuwalną nutą dramatu wpisanego w życiorysy występujących tu bohaterek w osobach: Księżniczki, Królowej i Pierwszej Damy.
Owoc z drzewa wyrosłego na gruncie brytyjskim, z mocno wyczuwalną nutą pewnej legendarnej wytwórni, do której wiedzie wiele muzycznych dróg, które z kolei biorą początek w kościele, z którego pieśń religijna wyszła na ulicę i stała się bluesem.
Owoc rodzimej produkcji, wyhodowany przez jednego z najlepszych krajowych gitarzystów. Swój szlachetny smak zawdzięcza podlewaniu purpurową deszczówką, która z kolei urwała się z tej samej chmury, co małe skrzydełko gitarowego boga… brzmi...
Owoc wyhodowany przez kolumbijską mistrzynię przyprawiania odrobiną pikanterii, która nadaje smak nawet najbardziej nijakim kawałkom. Choć tu akurat, tak reszta, jak i korzeń mają smak bardzo wyrazisty i nie może być inaczej, skoro owoc został...

